Uncategorized

W Związku Radzieckim nie było zaawansowanej elektroniki, więc prostota mechaniki stała się przewagą na polu bitwy. NP

W Związku Radzieckim nie było zaawansowanej elektroniki, więc prostota mechaniki stała się przewagą na polu bitwy.

22 czerwca 1941 roku siły Vermarked przekroczyły granicę sowiecką z 3 milionami ludzi, 3000 samolotów i 7000 dział artyleryjskich. Armia Czerwona miała przewagę liczebną w czołgach i lotnictwie, dysponując 23 000 pojazdów pancernych w porównaniu z 5000 niemieckimi. Jednak porównanie statystyczne skrywało katastrofę technologiczną.

Przemysł radziecki nie dysponował zasadniczo żadnymi możliwościami produkcji precyzyjnej elektroniki, zaawansowanymi systemami radiowymi, komputerami do kierowania ogniem ani elektronicznymi układami zapłonowymi. Każdy element wymagający lamp próżniowych, precyzyjnych rezystorów lub skomplikowanych obwodów pochodził z importowanych źródeł, odciętych od świata przez inwazję.

Niemiecka firma Telefon Corporation zdominowała import radzieckiego sprzętu radiowego. Seamans dostarczał komponenty elektryczne. Bosch dostarczał układy zapłonowe. Obliczenia dotyczące wymiany sprzętu były niewykonalne. Siły radzieckie potrzebowały milionów radioodbiorników, stanowisk artyleryjskich i instrumentów lotniczych w ciągu kilku miesięcy. Krajowe moce produkcyjne w zakresie precyzyjnej elektroniki osiągnęły praktycznie zero.

Kryzys wykraczał poza sprzęt łącznościowy. Współczesna wojna w 1941 roku wymagała zaawansowanej aparatury, żyroskopowych stanowisk artyleryjskich w samolotach, elektronicznych regulatorów obrotów silników w czołgach, precyzyjnych wysokościomierzy w bombowcach oraz kierowanego radiowo ognia artyleryjskiego. Niemieckie pansy były wyposażone w radiostacje umożliwiające skoordynowane manewry bojowe. Bombowce Luftwaffe korzystały z elektronicznych systemów nawigacyjnych.

Dowódcy radzieccy obserwowali, jak ich wojska działają w zasadzie na ślepo i bezgłośnie, niezdolne do koordynowania ruchów poza zasięgiem wzroku, precyzyjnego kierowania ogniem artyleryjskim i synchronizacji działań połączonych sił. Liczebna przewaga Armii Czerwonej traciła na znaczeniu, gdy formacje nie potrafiły się komunikować, nawigować ani celnie celować bronią.

Stalinowscy planiści przemysłowi stanęli przed niemożliwym do spełnienia równaniem. Nie mogli dorównać niemieckiemu wyrafinowaniu elektronicznemu bez bazy przemysłowej, wykwalifikowanej siły roboczej, dziesięcioleci rozwoju ani importowanych komponentów, których wymagało to wyrafinowanie. W kryzys ten wkroczył nie geniusz elektroniki, lecz inżynier mechanik Mikaił Timopajowicz Kałasznikow, urodzony w 1919 roku w obwodzie ałajskim na Syberii.

Jego wczesne życie toczyło się w sowieckiej biedzie wiejskiej: edukacja w szóstej klasie, praca w kołchozie, pobór do Armii Czerwonej jako mechanik czołgów. W 1938 roku Kałasznikow wykazał się zdolnościami do obsługi maszyn, co zaowocowało skierowaniem do szkoły technicznej czołgów, gdzie projektował ulepszenia do ich oprzyrządowania. Skoro nie miał dostępu do zaawansowanej elektroniki, być może udałoby mu się sprawić, by systemy mechaniczne działały bardziej niezawodnie.

Jego pierwsze innowacje obejmowały przeprojektowanie napinaczy gąsienic czołgowych i stworzenie bardziej wytrzymałego mechanicznego licznika motogodzin, który mógł działać w temperaturach od -40°C do +50°C. Szkolenie wojskowe ukazało mu fundamentalny problem, z jakim borykał się radziecki sprzęt. Złożoność zawodziła w rosyjskich warunkach, podczas gdy prostota przetrwała.

Niemiecka inwazja przerwała mechaniczne eksperymenty Kałasznikowa. Służąc jako dowódca czołgu w Briańsku w październiku 1941 roku, na własne oczy przekonał się o przepaści technologicznej. Niemieckie czołgi manewrowały w skoordynowanych formacjach, sterowane radiowo, podczas gdy radzieckie działały niezależnie. Dowódcy nie mogli komunikować się poza sygnałami ręcznymi i flagami.

Niemieckie samoloty atakowały z precyzją, podczas gdy radzieckie myśliwce zmagały się z zawodnymi urządzeniami. Czołg Kałasznikowa został bezpośrednio trafiony, w wyniku czego trafił do szpitala z ciężkimi ranami. Rekonwalescencja w szpitalu zimą 1941 roku, w otoczeniu rannych żołnierzy opowiadających o katastrofach na polu bitwy, pozwoliła mu rozpoznać ten schemat.

Radziecki sprzęt zawodził nie z powodu złych koncepcji projektowych, ale z powodu prób zastosowania zaawansowanych rozwiązań, których radziecki przemysł nie był w stanie niezawodnie produkować. Uświadomienie sobie tego było głębokie. Zamiast dążyć do niemieckiej doskonałości elektronicznej, radziecka inżynieria musiała postawić na wytrzymałość mechaniczną, której niemiecka precyzja nie była w stanie dorównać w warunkach pola bitwy.

Ale prawdziwa rewolucja w radzieckiej inżynierii mechanicznej rozpoczęła się lata wcześniej. Kierowany przez innego rodzaju wynalazcę, Aleksiej Szusew, urodzony w 1873 roku w Kiszwie, rozpoczął karierę jako architekt i kreślarz. Projektował kościoły, dworce kolejowe i budynki przemysłowe w całym Imperium Rosyjskim.

Rewolucja bolewicka w 1917 roku położyła kres jego praktyce architektonicznej, wymuszając jej ponowne wynalezienie. Skoro nie potrafił projektować budynków, być może potrafił projektować maszyny, które je budowały. Zajął się projektowaniem maszyn przemysłowych w ZSRR dzięki kontaktom z państwowym komitetem budowlanym, koncentrując się na sprzęcie górniczym i prasach przemysłowych.

Jego architektoniczne wykształcenie dało mu niezwykłą perspektywę. Rozumiał konstrukcje, materiały poddane naprężeniom, rozszerzalność cieplną, związek między formą a funkcją. Podczas gdy inżynierowie elektrycy projektowali złożone systemy sterowania, Stusv projektował regulatory mechaniczne i połączenia, realizując podobne funkcje dzięki czystej fizyce.

Do 1935 roku Stussef założył Moskiewski Instytut Systemów Mechanicznych, kształcący inżynierów w zakresie solidnej konstrukcji mechanicznej. Jego nauczanie kładło nacisk na zasady, które miały okazać się rewolucyjne w czasie wojny. Używaj mniej ruchomych części, projektuj z myślą o ekstremalnych temperaturach i eliminuj komponenty wymagające precyzyjnego wykonania.

Stworzyć systemy, które można było obsługiwać przez mechaników z poboru, dysponując podstawowymi narzędziami. Takie podejście przeczyło panującej modzie inżynieryjnej. Zachodni producenci dążyli do coraz większej precyzji i wyrafinowania. Niemiecka inżynieria celebrowała złożoność opanowywaną poprzez kunszt. Amerykańska produkcja kładła nacisk na specjalistyczne komponenty i precyzję linii montażowej.

Filozofia Stusva odrzucała wyrafinowanie jako słabość. Mechaniczny regulator ciśnienia mógł być mniej czuły niż sterownik elektroniczny, ale działał w temperaturze -40°C bez baterii. Mechaniczna pompa paliwowa mogła być cięższa niż pompa elektryczna, ale nigdy nie uległa awarii elektrycznej.

Mechanizm sprężynowy mógł wymagać większej siły niż serwomotor, ale działał po miesiącach zaniedbań. Niemiecka inwazja natychmiast i w sposób katastrofalny potwierdziła słuszność filozofii mechanicznej Szusiewa. Radzieckie fabryki ewakuowały się na wschód, zabierając ze sobą maszyny zaprojektowane z myślą o prostocie i szybkiej produkcji.

Niemieckie postępy pozwoliły na zdobycie zaawansowanych fabryk radiowych i zakładów produkujących instrumenty precyzyjne, ale obiekty te wymagały importowanych komponentów, wyszkolonych specjalistów i miesięcy kalibracji. Ewakuowane zakłady w Euralu rozpoczęły produkcję sprzętu w ciągu kilku tygodni, ponieważ wytwarzały komponenty wymagające jedynie podstawowych obrabiarek i niewykwalifikowanej siły roboczej.

Porównanie statystyczne było brutalne. Niemiecka produkcja radia wymagała 47 różnych typów lamp próżniowych, z których każdy wymagał precyzyjnego dmuchania szkła i starannego rozmieszczenia elektrod. Radzieckie mechaniczne systemy łączności wykorzystywały flagi semaforowe, sygnały świetlne i telefony nakręcane, wymagające jedynie sprężyn, przekładni i podstawowych styków elektrycznych.

Niemieckie instrumenty lotnicze wykorzystywały żyroskopy z precyzyjnymi łożyskami i przetwornikami elektrycznymi. Radzieckie instrumenty wykorzystywały wahadła mechaniczne, sprężyny i bezpośrednie połączenia mechaniczne. Rezultaty nie były wyrafinowane, ale możliwe do osiągnięcia. Transformacja radzieckiego przemysłu pokazała, jak wielką twórczą siłą jest prostota mechaniczna.

W styczniu 1942 roku radzieckie fabryki samolotów wyprodukowały 9152 samoloty. W marcu – 11 478, a do 15 743 czerwca. Liczby te przyćmiły niemiecką produkcję, nie dzięki zaawansowanej technologii, ale brutalnej prostocie mechanicznej. Niemiecki myśliwiec BF109 zawierał około 43 podzespołów elektrycznych wymagających precyzyjnego wykonania.

Radziecki myśliwiec Jak-3 zawierał siedem podzespołów elektrycznych: iskrownik, rozrusznik, generator, trzy światła pozycyjne i jedną lampkę przyrządów. Wszystkie pozostałe elementy były obsługiwane mechanicznie. Paliwo przepływało grawitacyjnie i za pomocą pompy mechanicznej. Podwozie było obsługiwane bezpośrednio hydraulicznie z ręcznym mechanizmem podtrzymującym. Klapy sterowane linkami i bloczkami.

Sterowanie silnikiem za pomocą cięgien. Instrumenty za pomocą mechanicznych czujników ciśnienia i pasków biometalicznych. Jak 3 był mniej zaawansowany niż BF109, ale robotnik fabryczny po trzymiesięcznym szkoleniu mógł go zbudować. BF 109 wymagał rzemieślników z wieloletnim doświadczeniem. Czołg T-34 uosabiał prostotę mechaniczną doprowadzoną do rewolucyjnych granic.

Niemieckie czołgi Panzer w 1941 roku charakteryzowały się zaawansowanymi układami przeniesienia napędu z synchronizowanymi kołami zębatymi, elektrycznymi rozrusznikami, precyzyjnym systemem naprowadzania działa, radioodbiornikami w każdym pojeździe oraz złożonymi systemami zawieszenia wymagającymi specjalistycznej konserwacji. T34 posiadał skrzynię biegów typu crash, wymagającą podwójnego sprzęgła, rozrusznik pneumatyczny wymagający jedynie ręcznej pompki, proste, mechaniczne stanowisko strzeleckie, radioodbiorniki tylko w pojazdach dowodzenia oraz zawieszenie typu Christy, tak wytrzymałe, że praktycznie nie wymagało konserwacji.

Niemieckie załogi czołgów potrzebowały intensywnego szkolenia w obsłudze tego zaawansowanego sprzętu. Radzieckie załogi czołgów otrzymywały skrócone szkolenie, ponieważ T34 miał do opanowania mniej systemów. Niemiecki czołg Panther wymagał 143 godzin specjalistycznej konserwacji na każde 000 km. T-34 wymagał 27 godzin podstawowych prac mechanicznych, które mógł wykonać każdy mechanik poborowy.

Skalowanie radzieckiej produkcji ujawniło, jaką filozofię projektowania mechanicznego umożliwiła. Kompleks cystern w Czelabińsku, ewakuowany z Leningradu pod koniec 1941 roku, rozpoczął produkcję czołgu T34 w styczniu 1942 roku, zatrudniając 327 pracowników i produkując 17 czołgów. Do marca 1847 pracowników wyprodukowało 122 czołgi. Do czerwca 8934 pracowników wyprodukowało 524 czołgi. Rachunek był prosty. Wyeliminować precyzyjne komponenty.

Wyeliminuj zapotrzebowanie na wykwalifikowaną siłę roboczą. Wyeliminuj systemy elektryczne. Wyeliminuj niedobory komponentów. Wyeliminuj zaawansowanie technologiczne. Wyeliminuj wąskie gardła produkcyjne. 19-letnia Jakatarina Marinova spawała kadłuby czołgów w Tankradzie. Po dwutygodniowym szkoleniu pracowała na 12-godzinnych zmianach w temperaturach przekraczających 40°C, spawając szwy, które miały być odporne na niemieckie pociski przeciwpancerne.

Zapytana o brutalne warunki, odpowiedziała: „Każdy czołg, który ukończę, to czołg, który pojedzie do Berlina. Tylko to się liczy”. Wojskowe testy radzieckich systemów mechanicznych wykazały ich skuteczność w warunkach, w których zawodziła ich zaawansowana technologia. Armia Czerwona przeprowadziła próby w niskich temperaturach w styczniu 1943 roku w Arangielsku, wystawiając sprzęt na działanie temperatur minus 43°C przez 72 godziny bez przerwy.

Niemiecki sprzęt zdobyty pod Stalingradem uległ całkowitej awarii. Silniki czołgów Panza nie chciały się uruchomić pomimo wielokrotnych prób. Sprzęt radiowy emitował jedynie zakłócenia. Sprzęt do naprowadzania dział zamarzał. Systemy elektryczne ulegały kaskadowym awariom: rozładowywały się akumulatory, zacierały się generatory, a izolacja przewodów pękała.

Radziecki sprzęt zaprojektowany z myślą o awarii działał przez cały test. Czołgi T34 zaczęły korzystać z rozruszników pneumatycznych. Mechaniczne pompy paliwa napędzane wałkami rozrządu nadal działały. Mechanizmy sprężynowe pozostały sprawne. Bezpośrednie połączenia mechaniczne do sterowania działem działały idealnie. Czujniki temperatury wykorzystujące paski biometaliczne zapewniały dokładne odczyty.

Wyniki nie były imponujące. Niemiecki sprzęt osiągnął zerową gotowość operacyjną. Sprzęt radziecki utrzymywał gotowość na poziomie 87%. Letnie próby w Astrachaniu w lipcu 1943 roku testowały sprzęt w temperaturze +48°C i przy silnym zanieczyszczeniu pyłem. Niemiecki sprzęt precyzyjny uległ natychmiastowej degradacji. Pył przedostał się do podzespołów elektrycznych, powodując zwarcia.

Drobne tolerancje mechaniczne uległy zatarciu, ponieważ rozszerzalność cieplna przekroczyła parametry projektowe. Systemy smarowania zaprojektowane do europejskich temperatur zawiodły. Radzieckie, prymitywne systemy mechaniczne po prostu kontynuowały działanie. Luźne tolerancje zapobiegały zatarciom. Minimalna liczba elementów elektrycznych oznaczała niewiele punktów awarii. Proste regulatory mechaniczne działały pomimo wnikania pyłu.

Testy potwierdziły słuszność filozofii Stusva. Wyrafinowanie oznaczało podatność na ataki. Prostota oznaczała przetrwanie. Bitwa pod Korskiem w lipcu 1943 roku potwierdziła w warunkach bojowych słuszność filozofii projektowania mechanicznego i elektronicznego. Siły niemieckie zgromadziły 2928 czołgów i dział szturmowych, stanowiących najnowocześniejszy sprzęt pancerny Vermachar.

Czołgi Panther były wyposażone w zaawansowane systemy kierowania ogniem, zaawansowany sprzęt radiowy i precyzyjne układy mechaniczne. Siły radzieckie broniły się 5128 czołgami, głównie T34 o prostej konstrukcji mechanicznej. Początkowa niemiecka przewaga technologiczna okazała się bez znaczenia w warunkach pola bitwy. Czołgi Panther uległy katastrofalnym awariom mechanicznym.

Ich zaawansowane układy napędowe psuły się pod wpływem naprężeń bojowych. Systemy elektryczne zawodziły w upale i kurzu. Precyzyjne podzespoły zacierały się. Niemieckie ekipy konserwacyjne, wyszkolone w zaawansowanych naprawach, nie były w stanie improwizować, dysponując zasobami dostępnymi na polu bitwy. Radzieckie T34 przyjmowały na siebie obciążenia, na jakie ich prymitywne systemy mechaniczne były w stanie sobie pozwolić.

Gąsienice rzucone przez miny były wymieniane przez załogi czołgów przy użyciu podstawowych narzędzi. Uszkodzone silniki były wymieniane w warunkach polowych przez mechaników poborowych. Mechaniczne stanowiska ogniowe dział uszkodzone odłamkami pocisków pozostały częściowo sprawne, podczas gdy systemy elektroniczne uległyby całkowitej awarii. Porucznik Alexander Foden, dowodzący kompanią T34 w 3. korpusie zmechanizowanym, zameldował się po bitwie. Mój czołg otrzymał siedem trafień.

Radio zostało zniszczone podczas pierwszej bitwy, ale nigdy nie polegaliśmy na radiach. Stanowisko działa zostało uszkodzone, ale mechaniczne wsparcie pozwoliło nam kontynuować walkę. Rozrusznik elektryczny zawiódł, ale korzystaliśmy z instalacji sprężonego powietrza. Pantera zostałaby porzucona. Walczyliśmy dalej. Dzienniki serwisowe z bitwy dokumentowały tę różnicę.

Radzieckie jednostki pancerne utrzymywały gotowość operacyjną powyżej 70% przez cały czas trwania konfliktu. Niemieckie jednostki Panza spadły poniżej 40%, ponieważ zaawansowany sprzęt psuł się szybciej, niż wyspecjalizowane zespoły konserwacyjne były w stanie go naprawić. Strategiczna kampania bombardowań niemieckiego przemysłu pokazała słabość zaawansowanej produkcji.

Alianckie bombowce atakowały zakłady elektryczne Boscha, fabryki radiotelefonów i producentów instrumentów precyzyjnych w latach 1943-1944. Ataki zakłóciły łańcuchy dostaw, zniszczyły specjalistyczne narzędzia i zabiły wyszkolonych pracowników. Niemiecki sprzęt wojskowy cierpiał na lawinowe braki precyzyjnych komponentów.

Radziecki przemysł produkujący prymitywne systemy mechaniczne nigdy nie napotkał podobnych zagrożeń. Fabryka produkująca mechaniczne pompy paliwowe potrzebowała jedynie podstawowych tokarek i frezarek, które można było łatwo wymienić i obsługiwać niewykwalifikowanym robotnikom. Fabryka produkująca elektroniczne układy zapłonowe wymagała produkcji lamp próżniowych, precyzyjnej produkcji rezystorów, specjalistycznego sprzętu testowego i wykwalifikowanych techników.

Bombardowania niemieckich fabryk radiowych utrudniały produkcję przez miesiące. Bombardowania radzieckich zakładów mechanicznych doprowadziły do ​​wznowienia produkcji w ciągu kilku tygodni po przeniesieniu maszyn. Niemiecki sztab generalny dostrzegł sowiecką przewagę mechaniczną pod koniec 1943 roku, choć przechwycone dokumenty wywiadowcze ujawniły ich niezdolność do podjęcia odpowiednich działań.

W wiarygodnie ocenionej ocenie technicznej z listopada 1943 roku, zdobytej w Mińsku w 1944 roku, stwierdzono: „Radzieckie pojazdy pancerne charakteryzują się prymitywną konstrukcją i minimalnym wyrafinowaniem, a jednocześnie osiągają doskonałą niezawodność na polu bitwy dzięki prostocie mechanicznej. Nasze próby uproszczenia niemieckich konstrukcji zakończyły się niepowodzeniem, ponieważ nasza infrastruktura produkcyjna i wyszkolona siła robocza pozostają zoptymalizowane pod kątem precyzyjnej produkcji.

Nie możemy porzucić wyrafinowania, nie rezygnując z naszej przewagi przemysłowej. Jednak to wyrafinowanie okazuje się niekorzystne w warunkach frontu wschodniego. To przyznanie było niezwykłe. Niemiecka inżynieria napotkała problem, którego nie potrafiła rozwiązać. Ich doskonałość w precyzyjnej produkcji stała się strategicznym obciążeniem.

Ironia technologicznego odwrotu była głęboka. Przed wojną przemysł radziecki desperacko dążył do dorównania zachodniemu poziomowi elektroniki, importując podzespoły i dokonując inżynierii wstecznej przejętego sprzętu. Inwazja niemiecka wymusiła porzucenie zaawansowanych technologii, których radzieckie fabryki nie były w stanie niezawodnie produkować.

To wymuszone porzucenie produkcji stało się strategiczną przewagą. Podczas gdy niemieckie fabryki zmagały się z produkcją skomplikowanych radioodbiorników i precyzyjnych instrumentów, radzieckie fabryki produkowały prymitywny sprzęt mechaniczny w przytłaczających ilościach. Podczas gdy niemieckie ekipy konserwacyjne czekały na specjalistyczne komponenty i wykwalifikowanych techników, radzieccy mechanicy wymieniali zepsute części za pomocą kluczy i młotków.

Podczas gdy niemieccy dowódcy koordynowali zaawansowane manewry drogą radiową, radzieccy dowódcy dostosowali się do mechanicznych metod koordynacji, które, choć prymitywne, działały niezawodnie. Strategiczne implikacje wykraczały poza skuteczność na polu bitwy. Niemiecki przemysł w 1944 roku produkował zaawansowany sprzęt w ograniczonych ilościach dla sił, które nie były w stanie go odpowiednio konserwować.

Radziecki przemysł produkował ogromne ilości prymitywnego sprzętu dla sił, które mogły go naprawiać przy minimalnych nakładach. Uszkodzony niemiecki czołg wymagał ewakuacji do wyspecjalizowanych zakładów serwisowych. Uszkodzony radziecki czołg był naprawiany w terenie przez załogę. Niemieckie łańcuchy logistyczne dostarczały precyzyjne komponenty i wykwalifikowany personel serwisowy.

Radzieckie łańcuchy logistyczne przewoziły paliwo, amunicję i podstawowe części mechaniczne. Niemiecka przewaga w zaawansowaniu technologicznym stała się przeszkodą w zakresie stabilności operacyjnej. Powojenne dziedzictwo radzieckiej filozofii inżynierii mechanicznej okazało się bardziej wpływowe, niż ktokolwiek się spodziewał. Mikaił Kałasznikow, dochodząc do siebie po odniesionych ranach i studiując konstrukcję mechaniczną, zastosował zasady prostoty i niezawodności w projektowaniu broni strzeleckiej.

Jego karabin AK-47, wprowadzony na rynek w 1947 roku, ucieleśniał wszystkie zasady radzieckiej filozofii mechaniki. Luźne tolerancje zapobiegające zatarciom, minimalna liczba ruchomych części, eliminacja precyzyjnych komponentów, funkcjonalność w ekstremalnych warunkach, łatwość konserwacji przez użytkowników z minimalnym przeszkoleniem. Broń ta stała się najliczniej produkowaną bronią palną w historii ludzkości, z szacunkową liczbą 100 milionów egzemplarzy wyprodukowanych na całym świecie.

Jego sukces wynikał wyłącznie z mechanicznej prostoty, pokonując wyrafinowane alternatywy. Szersze dziedzictwo zmieniło filozofię projektowania sprzętu wojskowego na całym świecie. Powojenne armie zachodnie, początkowo odrzucając radzieckie prymitywne rozwiązania mechaniczne jako technologiczne zacofanie, stopniowo dostrzegły jego zalety.

Amerykański sprzęt wysłany do Wietnamu napotkał broń o konstrukcji radzieckiej, która nadal działała w warunkach dżungli, gdzie zawodziła amerykańska wyrafinowana technika. Siły izraelskie walczące na pustyni odkryły, że radziecki sprzęt egipski działał niezawodnie w warunkach, które osłabiały precyzyjne systemy zachodnie.

Uznanie było niechętne, ale niezaprzeczalne. Wyrafinowanie oznaczało wrażliwość. Prostota oznaczała przetrwanie. Nowoczesne pojazdy wojskowe odzwierciedlają wpływ radzieckiej filozofii mechanicznej. Współczesne pojazdy opancerzone wykorzystują mechaniczne systemy rezerwowe do realizacji kluczowych funkcji. Układy paliwowe obejmują pompy mechaniczne oraz systemy elektroniczne.

Połączenia sterujące obejmują połączenia mechaniczne uzupełniające elektroniczny układ sterowania fly-by-wire. Rozruch silnika obejmuje mechaniczne zabezpieczenia rozruszników elektronicznych. Ta redundancja uwzględnia realia pola walki. Zaawansowane systemy zawodzą pod wpływem naprężeń bojowych. Mechaniczna prostota przetrwa. Każdy nowoczesny pojazd wojskowy niesie w sobie dziedzictwo radzieckiej filozofii inżynieryjnej, która rozwinęła się, gdy brak elektroniki wymusił konieczność polegania na solidności mechanicznej.

Alexisv zmarł w 1949 roku, będąc świadkiem zwycięstwa prostoty mechanicznej nad wyrafinowaniem elektronicznym w największym konflikcie w historii. Jego Moskiewski Instytut Systemów Mechanicznych kontynuował szkolenie inżynierów w zakresie solidnych zasad projektowania, rozszerzając swoją działalność o oddziały w Lenenradzie i Serdowsku. Współczesny rosyjski sprzęt wojskowy nadal kładzie nacisk na prostotę mechaniczną i trwałość na polu bitwy.

Czołg T90, wprowadzony na rynek w 1992 roku, zawiera zaawansowaną elektronikę, ale zachowuje mechaniczne systemy rezerwowe dla każdej kluczowej funkcji, odzwierciedlając doświadczenia z czasów, gdy wyrafinowanie było niedostępne, a prostota okazała się lepsza. Dziedzictwo statystyczne jest przytłaczające.

Przemysł radziecki podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej wyprodukował 105 251 czołgów i dział szturmowych, 516 648 dział artyleryjskich, 112 110 samolotów i miliony pojazdów wsparcia. Przemysł niemiecki, pomimo wyższej zaawansowania technologicznego, wyprodukował 67 429 czołgów i dział szturmowych, 319 042 dział artyleryjskich i 119 871 samolotów. Dysproporcje w produkcji wynikały bezpośrednio z prostoty mechanicznej, umożliwiającej szybką produkcję przez niewykwalifikowanych pracowników przy użyciu podstawowych maszyn.

Wyrafinowanie wymagało specjalistów, precyzyjnego oprzyrządowania i importowanych komponentów. Prostota wymagała jedynie stali, podstawowych obrabiarek oraz pracowników gotowych spawać, nitować i montować prymitywny, ale funkcjonalny sprzęt. Historyczny zwrot był zupełny. Niemcy przystąpiły do ​​wojny z wyrafinowaniem przemysłowym, precyzją produkcji i doskonałością technologiczną, zgromadzoną przez dekady rozwoju inżynierii.

Związek Radziecki wkroczył do wojny z zacofaniem przemysłowym, prymitywną produkcją i rozpaczliwym brakiem wiedzy technicznej. Niemcy zakończyły wojnę, nie będąc w stanie wyprodukować wystarczającej ilości zaawansowanego sprzętu, podczas gdy radzieckie fabryki pogrążyły niemieckie siły pod lawiną prymitywnych, ale niezawodnych systemów mechanicznych.

Naród, który nie potrafił produkować precyzyjnej elektroniki, stał się narodem, który udowodnił, że elektronika nie jest niezbędna do zwycięstwa. Naród, który opanował zaawansowaną produkcję precyzyjną, odkrył, że mistrzostwo jest wadą, gdy okoliczności wymagały ilości od jakości. Ostatnia ironia losu leżała po stronie tych, którzy zaprojektowali zaawansowane systemy, które zawiodły.

Niemieccy inżynierowie, wyszkoleni w precyzji i doskonałości, stworzyli sprzęt, który działał znakomicie w idealnych warunkach, ale zawodził pod wpływem naprężeń na polu bitwy. Radzieccy inżynierowie, zmuszeni do pracy z prymitywnymi materiałami i niewykwalifikowaną siłą roboczą, stworzyli sprzęt, który działał prawidłowo w każdych warunkach. Zaawansowane systemy wymagały zaawansowanej infrastruktury wsparcia, której pola bitwy nie zapewniają.

Prymitywne systemy mechaniczne wymagały jedynie determinacji i podstawowych narzędzi, jakie posiadało każde pole bitwy. Kiedy historycy analizują przemysłowy wymiar Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, dokumentują niemieckie wyrafinowanie technologiczne, które przegrywa z sowiecką prostotą mechaniczną. Lekcja ta wykracza poza konkretny konflikt. Wyrafinowanie to podatność na atak, gdy warunki operacyjne przekraczają parametry projektowe.

Złożoność to kruchość, gdy infrastruktura konserwacyjna jest niewystarczająca. Precyzja to obciążenie, gdy moce produkcyjne są niewystarczające. Związek Radziecki nie miał zaawansowanej elektroniki, więc prostota mechaniczna stała się przewagą na polu bitwy. Ta przewaga pokonała najbardziej zaawansowaną maszynę wojenną, jaką świat kiedykolwiek stworzył.

Na drugim miejscu znalazła się inżynieria niemiecka

Uwaga: Część treści została stworzona przy wsparciu AI (AI & ChatGPT) i następnie została twórczo opracowana przez autora, aby lepiej odpowiadała kontekstowi oraz ilustracjom historycznym. Życzę Ci fascynującej podróży odkrywczej!

LEAVE A RESPONSE

Your email address will not be published. Required fields are marked *