Uncategorized

18-letni niemiecki jeniec wojenny przybył do obozu w USA z przebitym płucem – badanie lekarskie ZSZOKOWAŁO wszystkich. NP

18-letni niemiecki jeniec wojenny przybył do obozu w USA z przebitym płucem – badanie lekarskie ZSZOKOWAŁO wszystkich

Lekarz w obozie jenieckim Stanów Zjednoczonych w Missouri stoi w gabinecie lekarskim, trzymając stetoskop i nasłuchując oddechu, który nie powinien występować. Więzień przed nim ma 18 lat, jest Niemcem i jakimś cudem wciąż jest przytomny, pomimo przebitego płuca, z którego od kilku dni uchodzi powietrze do klatki piersiowej.

Lekarz przykłada stetoskop do trzech różnych punktów klatki piersiowej chłopca. I za każdym razem słyszy ten sam wilgotny trzask, który świadczy o zapadaniu się płuca. Ale to nie to go szokuje. Szokuje go to, co odkrywa, sprawdzając tętno chłopca, jego wagę i blizny biegnące przez jego plecy.

To nie tylko przebite płuco. To ciało, które łamie się od miesięcy. Jesteśmy w amerykańskim obozie jenieckim w Missouri pod koniec 1944 roku. Wojna w Europie wciąż szaleje. Ale tutaj, tysiące mil od linii frontu, niemieccy jeńcy wojenni napływają falami. Większość z nich to starsi żołnierze, wyczerpani i odczuwający ulgę z powodu opuszczenia pola walki.

Ale chłopiec, który wysiada z ciężarówki transportowej w chłodne listopadowe popołudnie, nie wygląda na uspokojonego. Wygląda, jakby wstrzymywał oddech. Jego imię widnieje w protokole jako Clouse, choć funkcjonariusz przyjmujący zgłoszenie zauważy później, że chłopiec ledwo reaguje na wołanie. Ma 18 lat, jest szczupły, blady i z trudem utrzymuje się na nogach bez podpierania się o ciężarówkę.

Oficer przyjmujący zakłada zmęczenie. Prawda jest o wiele gorsza. Chłopiec jest eskortowany do namiotu medycznego, co jest standardową procedurą dla wszystkich nowo przybyłych. Każdy jeniec wojenny musi zostać zbadany pod kątem chorób zakaźnych, urazów i ogólnego stanu zdrowia przed wejściem do głównej populacji obozu. Oficerem medycznym dyżurującym tego dnia jest kapitan Howard Sullivan, 36-letni lekarz z Pensylwanii, który pracuje w obozie od 6 miesięcy.

Widział już setki niemieckich jeńców wojennych i większość z nich podążała przewidywalnym schematem. Zmęczeni, niedożywieni, czasem ranni, ale w stabilnym stanie. Klouse nie pasował do tego schematu. W chwili, gdy Sullivan prosi go o zdjęcie koszuli, chłopiec krzywi się i chwyta krawędź stołu zabiegowego. Sullivan zauważa, jak Klaus oddycha – krótko i płytko, jakby każdy wdech był świadomym ryzykiem.

To pierwsza czerwona flaga. Sullivan przykłada stetoskop do klatki piersiowej Klausa i nasłuchuje. Lewe płuco brzmi normalnie. Prawe płuco brzmi jak rozrywany mokry papier. Sullivan przesuwa stetoskop niżej, a dźwięk się pogarsza. Prosi Klausa, żeby wziął głęboki oddech, a chłopiec próbuje, ale w połowie wdechu jego twarz blednie i przerywa.

Sullivan pyta, kiedy doszło do urazu. Klouse nie odpowiada. Mying: Albo nie rozumie angielskiego, albo jest zbyt wyczerpany, żeby odpowiedzieć. Sullivan przechodzi na podstawowy niemiecki i pyta ponownie. Klouse mówi jedno słowo: transport. To wszystko, co Sullivan musi usłyszeć. Chłopiec podróżuje z przebitym płucem od co najmniej 3 dni, a może dłużej.

Sullivan wzywa asystenta i zarządza natychmiastowy transport do szpitala obozowego. Strażnicy otrzymują polecenie, aby poruszać się ostrożnie. Bez popychania, bez gwałtownych ruchów. Klouse zostaje umieszczony na noszach i przeniesiony przez obóz, podczas gdy inni jeńcy wojenni obserwują go zza ogrodzenia. Niektórzy z nich rozpoznają wyraz jego twarzy.

Widzieli to już wcześniej w szpitalach polowych, w pociągach transportowych, w chwilach, zanim ciało się podda. Ale Klouse wciąż oddycha, ledwo, ale oddycha. Pytanie brzmi: dlaczego? A odpowiedź, kiedy nadejdzie, zszokuje wszystkich w tym szpitalu. Jesteśmy teraz w szpitalu obozowym, przerobionym budynku koszarowym z 10 łóżkami, podstawowym sprzętem chirurgicznym i niewielką liczbą lekarzy i pielęgniarek wojskowych.

Klouse zostaje położony na łóżku w głębi sali, a kapitan Sullivan rozpoczyna pełne badanie. Przebite płuco to oczywisty problem, ale Sullivan nauczył się nie zatrzymywać na tym. Sprawdza puls Klausa. Jest szybki, ponad 100 uderzeń na minutę, ale słaby. Mierzy ciśnienie krwi. Jest niskie, niebezpiecznie niskie dla osoby przytomnej. Mierzy temperaturę.

Normalnie. Żadnej infekcji, przynajmniej na razie. Potem Sullivan sprawdza jego wagę. Chłopiec ma 175 cm wzrostu i waży 50 kg. Wtedy zaczyna go ogarniać szok. Sullivan widział już głód, ale nie taki jak ten. Klouse nie wygląda jak szkielety jeńców wojennych ze zdjęć z wyzwolenia obozów koncentracyjnych, które ukażą się kilka miesięcy później.

Nadal ma trochę masy mięśniowej, nadal ma trochę tłuszczu pod skórą. Ale liczby nie kłamią. Jak na swój wzrost i wiek, Klaus powinien ważyć co najmniej 68 kilogramów. Brakuje mu 17 kilogramów masy ciała. I nie chodzi tylko o tłuszcz. To mięśnie, gęstość kości i funkcjonowanie narządów. Sullivan ponownie unosi koszulę Klausa i dostrzega coś, co przeoczył podczas badania wstępnego.

Na jego żebrach, ramionach i dolnej części pleców widać blizny, dziesiątki, cienkie, białe linie biegnące poziomo. Niektóre z nich są stare, może sprzed roku lub dłużej. Inne są świeże, wciąż różowe i gojące się. Sullivan pyta, co się stało. Klouse nie odpowiada. Sullivan prosi tłumacza, żeby do nich dołączył. Tłumacz to kapral pochodzenia niemieckiego, który pracuje z jeńcami wojennymi od momentu otwarcia obozu.

Siedzi obok Klouse i mówi powoli, ostrożnie w dialekcie z północnych Niemiec. Klouse słucha, a następnie odpowiada tak cicho, że tłumacz musi się pochylić, żeby go usłyszeć. Tłumacz tłumaczy: „Blizny pochodzą z pobić, nie z walki, nie z pojmania, a z transportu”. Klouse był przetrzymywany w tymczasowym obozie dla zatrzymanych we Francji przez dwa miesiące, zanim został wysłany do Stanów Zjednoczonych.

Obóz był przepełniony, niedostatecznie zaopatrzony i kontrolowany przez strażników, którzy traktowali jeńców wojennych jak ładunek. Wyżywienie było nieregularne, dyscyplina brutalna, a kiedy Klouse, uderzony w klatkę piersiową podczas karnego szeregu, próbował poprosić o pomoc medyczną, kazano mu się zamknąć i iść dalej. Wtedy pękło mu żebro.

To właśnie wtedy doszło do przebicia płuca i wtedy Klaus zrozumiał, że przetrwanie oznacza milczenie. Sullivan wszystko zapisuje, ale wie, że to niepełny obraz. Przebicie płuca i niedożywienie są poważne, ale to objawy poważniejszego załamania. Zleca badania krwi, prześwietlenie klatki piersiowej i pełne badania fizykalne.

Aparat rentgenowski w obozie jest podstawowy, przenośny i używany głównie do zdjęć złamanych kości, ale wystarcza. Po wywołaniu obrazu Sullivan unosi go pod światło i widzi dokładnie to, czego się obawiał. Prawe płuco jest zapadnięte o około 30%. W jamie klatki piersiowej znajduje się płyn, prawdopodobnie krew zmieszana z powietrzem, co prowadzi do stanu zwanego hemopatoraksem.

Jeśli nie zostanie podjęte leczenie, ciśnienie będzie narastać, aż płuco całkowicie się zapadnie, a Klouse udusi się od środka. Sullivan ma około 48 godzin na ustabilizowanie jego stanu, zanim to nastąpi, a może nawet mniej. Nadal przebywamy w szpitalu obozowym, a kapitan Sullivan przygotowuje się do zabiegu, który wykonał dotychczas tylko dwa razy w swojej karierze.

Musi usunąć płyn i powietrze z klatki piersiowej Klausa, nie powodując dalszych uszkodzeń płuc. Zabieg nazywa się thoracicis i wymaga precyzji, pewnej ręki i pacjenta, który potrafi zachować spokój pod presją. Klouse nie jest ani trochę taki. Jest przerażony. Sullivan wyjaśnia, co się zaraz wydarzy, korzystając z pomocy tłumacza, który tłumaczy każdy krok.

Klouse kiwa głową, ale jego oczy są szeroko otwarte i wpatrzone w igłę, którą Sullivan przygotowuje. Igła jest długa, pusta w środku i zaprojektowana tak, aby przebić klatkę piersiową do przestrzeni międzyżebrowej otaczającej płuco. Jeśli Sullivan wbije się zbyt głęboko, może ponownie nakłuć płuco. Jeśli nie wbije się wystarczająco głęboko, nie dotrze do płynu. Nie ma miejsca na błąd.

Sullivan układa Klouse’a na boku, zaznacza punkt wejścia między piątym a szóstym żebrem i wstrzykuje środek znieczulający miejscowo. Klouse wzdryga się, ale nie odsuwa. Sullivan czeka 30 sekund, aż środek znieczulający zadziała, a następnie wbija igłę. W momencie przebicia błony mnogiej, płyn zaczyna sączyć się z rany.

Ciemnoczerwona krew zmieszana z przezroczystym płynem spływa do pojemnika zbiorczego znajdującego się z boku łóżka. Sullivan obserwuje napełnianie pojemnika, uważnie kontrolując ciśnienie. Zbyt duża ilość płynu i zbyt szybkie jego wylanie może spowodować gwałtowne rozprężenie płuc i dalsze rozdarcie. Zbyt mała ilość płynu pozostawia ciśnienie w miejscu. Sullivan wylewa 120 ml, po czym przerywa.

Wyjmuje igłę, bandażuje miejsce wkłucia i nakazuje Klouse’owi leżeć płasko na plecach przez następne 6 godzin. Żadnego ruchu, żadnego mówienia, żadnego siedzenia. Klouse posłusznie wykonuje polecenie. Przez kolejne dwa dni Sullivan monitoruje oddech Klausa co cztery godziny. Płuco zaczyna się powoli, boleśnie, ale systematycznie rozszerzać. Klouse otrzymuje tlen przez rurkę nosową, płyny dożylne w celu ustabilizowania ciśnienia krwi oraz płynną dietę, aby nie obciążać układu trawiennego.

Niedożywienie osłabiło wyściółkę żołądka, a pokarmy stałe mogą powodować skurcze lub wymioty, które uciskają gojące się płuca. Sullivan zleca również badania krwi w celu wykrycia anemii, niedoborów witamin i oznak obciążenia narządów. Wyniki są dostępne po dwóch dniach i potwierdzają podejrzenia Sullivana.

Klouse cierpi na ciężką anemię, a liczba czerwonych krwinek jest o 30% niższa od normy. Ma niedobór witamin B i C, co tłumaczy powolne gojenie się blizn i osłabienie mięśni. Jego czynność wątroby jest lekko podwyższona, co świadczy o tym, że organizm metabolizuje własną tkankę mięśniową w celu uzyskania energii.

Klouse głoduje od miesięcy, a jego organizm pożera sam siebie, aby przeżyć. Sullivan składa komendantowi obozu pełny raport, zalecając dłuższą obserwację medyczną, kontrolowany plan dożywiania oraz formalne dochodzenie w sprawie warunków panujących we francuskim obozie zatrzymań, w którym przetrzymywany był Klouse.

Raport zostaje złożony, ale śledztwo nie zostaje wszczęte. W systemie przemieszczają się tysiące jeńców wojennych, a Klouse jest tylko jednym z nich. System nie został zaprojektowany tak, aby zatrzymywać się dla jednego chłopca, ale kapitan Sullivan nie zapomina. Nadal osobiście monitoruje Klouse’a, sprawdzając jego postępy każdego ranka przed rozpoczęciem obchodu.

I powoli, w ciągu 3 tygodni, Klouse zaczyna wracać do zdrowia. Jego płuca rozszerzają się do 85% swojej pojemności. Jego waga wzrasta do 59 kg. Blizny zaczynają blednąć. I po raz pierwszy od schwytania Klouse zaczyna wierzyć, że może przeżyć wojnę. Dajcie nam znać w komentarzach, skąd oglądacie. Czy jesteście w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Wielkiej Brytanii, czy gdzieś indziej? Chcielibyśmy wiedzieć, kto podtrzymuje te historie przy życiu.

Ponieważ to, co wydarzy się dalej w procesie rekonwalescencji Klausa, wystawi na próbę całą wiedzę kapitana Sullivana o traumie, odporności i ograniczeniach ludzkiego ciała. Minęły już 3 tygodnie od rozpoczęcia rekonwalescencji Klausa, a zespół medyczny w szpitalu obozowym stoi przed nowym wyzwaniem. Płuco Klausa się goi, ale jego ciało wciąż jest niebezpiecznie osłabione.

Anemii, niedoborów witamin i utraty masy mięśniowej nie da się odwrócić z dnia na dzień. Wymagają one starannego, kontrolowanego procesu uzupełniania diety, który równoważy spożycie kalorii ze zdolnością organizmu do przetwarzania składników odżywczych. Jeśli Klouse zje za dużo i za szybko, jego układ trawienny może przestać działać. Jeśli zje za mało, jego organizm będzie nadal zużywał tkankę mięśniową, aby uzyskać energię.

Kapitan Sullivan opracowuje plan żywienia oparty na protokołach, których nauczył się podczas stażu, ale dysponuje ograniczonymi zasobami. Szpital obozowy nie oferuje żywienia dożylnego, zastrzyków witaminowych ani specjalistycznych suplementów. Sullivan musi improwizować. Zaczyna od małych, częstych posiłków, rozcieńczonego bulionu drobiowego, puree ziemniaczanego, miękkiego pieczywa i owoców w puszkach.

Każdy posiłek składa się z 200 kalorii, a Klouse jest karmiony sześć razy dziennie. Celem jest stopniowe zwiększanie jego dziennego spożycia kalorii z 1200 do 2500 kalorii w ciągu czterech tygodni. Sullivan monitoruje wagę Klausa, jego ciśnienie krwi i reakcję układu trawiennego po każdym posiłku.

Przez pierwszy tydzień wszystko idzie gładko. Klouse je bez narzekania, przybiera na wadze dwa funty i nie wykazuje oznak mdłości ani skurczów. Ale w drugim tygodniu coś się zmienia. Klouse przestaje jeść nie dlatego, że jest pełny, nie dlatego, że ma mdłości. Przestaje, bo boi się, co się stanie, jeśli przytyje za dużo i za szybko.

Sullivan zdaje sobie sprawę, że trauma, której Klaus doświadczył we francuskim obozie internowania, stworzyła barierę psychologiczną. Klouse nauczył się kojarzyć jedzenie z karą, niedoborem i kontrolą. W obozie internowania jeńcy wojenni, którzy wydawali się zbyt zdrowi, byli często przenoszeni do komand roboczych lub karani za gromadzenie racji żywnościowych.

Klouse przeżył, pozostając niewidzialnym i będąc wystarczająco słabym, by unikać uwagi. Teraz, w bezpiecznym szpitalu obozowym w Stanach Zjednoczonych, Klouse nadal kieruje się logiką przetrwania. Obawia się, że jeśli stanie się silniejszy, ktoś odbierze mu tę siłę. Sullivan siedzi z Klausem przez godzinę, korzystając z tłumacza, aby wyjaśnić mu, że zasady się zmieniły.

Nie ma tu żadnej kary za jedzenie. Nie ma tu żadnej pracy. Jedynym celem jest powrót do zdrowia. Klouse słucha, ale miną jeszcze trzy dni, zanim zacznie jeść. Pod koniec czwartego tygodnia Klaus waży 60 kg (131 funtów). Liczba czerwonych krwinek wzrosła do 75% normy. Jego funkcja płuc wynosi 90%. Może chodzić bez pomocy, stać bez zawrotów głowy i oddychać bez bólu.

Kapitan Sullivan podpisuje dokumenty zwolnienia, a Klouse zostaje przeniesiony do ogólnej populacji jeńców wojennych. Resztę wojny spędzi pracując w obozie, sadząc rośliny, konserwując sprzęt i ucząc się angielskiego od innych jeńców wojennych. Nigdy nie wróci do walki. Nigdy więcej nie zobaczy francuskiego obozu internowania.

I nigdy nie zapomni lekarza, który uratował mu życie, nie pozwalając mu zniknąć. Jeśli podoba Ci się ta historia i chcesz poznać więcej nieopowiedzianych historii jeńców wojennych z czasów II wojny światowej, koniecznie zasubskrybuj nasz kanał. Przedstawiamy historie, których większość podręczników historii nie porusza, ponieważ historia Klausa nie kończy się wraz z jego wypisaniem ze szpitala.

To, co wydarzy się później, ujawni ukryty koszt przetrwania i decyzje, jakie musieli podjąć jeńcy wojenni, aby przetrwać. Znajdujemy się teraz w głównym kompleksie jenieckim w obozie w Missouri, gdzie ponad 2000 niemieckich jeńców wojennych mieszka w drewnianych barakach, wykonując przydzielone im zadania i czekając na koniec wojny.

Klaus zostaje przydzielony do baraku 14, długiego, prostokątnego budynku z 20 pryczami, piecem opalanym drewnem i oknami, które wpuszczają zimne powietrze w miesiącach zimowych. Mężczyźni w baraku 14 to grupa mieszana. Są to żołnierze Vermachu, załoga Luftwafa, kilku marynarzy schwytanych na Atlantyku. Niektórzy z nich przebywają w obozie od ponad roku.

Inni przybyli zaledwie kilka tygodni przed Klouse. Wszyscy znają rutynę. Pobudka o 6:00 rano. Apel o 6:30. Śniadanie o 7:00. Praca od 8:00 do 12:00. Obiad o 12:30. Praca od 13:00 do 17:00. Kolacja o 18:00. Czas wolny do 9:00, czyli do zgaszenia świateł. Rutyna jest przewidywalna, bezpieczna i nudna. Dla Klouse to raj.

Pracuje w gospodarstwie, przydzielając mu pracę polegającą na sadzeniu warzyw, naprawianiu ogrodzeń i karmieniu zwierząt gospodarskich. Praca jest fizyczna, ale możliwa do wykonania, a strażnicy są bardziej zrelaksowani niż ci, których Klouse spotykał we Francji. Nie ma krzyków, bicia ani arbitralnych kar.

Jeńcy wojenni otrzymują trzy posiłki dziennie, dostęp do biblioteki obozowej oraz pozwolenie na organizowanie zajęć rekreacyjnych, takich jak mecze piłki nożnej i występy muzyczne. Klouse nie bierze udziału w meczach piłki nożnej. Jego płuco wciąż się goi i jest ostrożny w kwestii nadmiernego wysiłku. Chodzi jednak do biblioteki. Wypożycza książki o historii Ameryki, gramatyce angielskiej i rolnictwie.

Czyta powoli, korzystając ze słownika niemiecko-angielskiego, aby tłumaczyć słowa, których nie zna. I powoli, w ciągu trzech miesięcy, Klouse zaczyna odbudowywać nie tylko swoje ciało, ale i poczucie własnej wartości. Jednak w obozie nie brakuje napięć. Wśród jeńców wojennych istnieją frakcje, podzielone ze względu na rangę, ideologię i lojalność wobec reżimu nazistowskiego.

Niektórzy jeńcy wojenni to zagorzali zwolennicy, którzy wciąż wierzą w niemieckie zwycięstwo, mimo że doniesienia o postępach aliantów przedostają się do obozu za pośrednictwem przemycanych gazet i aktualizacji Czerwonego Krzyża. Inni to pragmatycy, mężczyźni, którzy wstąpili do Vermachtu z poczucia obowiązku i teraz chcą tylko przetrwać wystarczająco długo, by wrócić do domu. Niewielka grupa, w tym Klouse, to po cichu antynaziści, którzy nigdy nie wierzyli w tę ideologię i postrzegają wojnę jako katastrofę, która nigdy nie powinna się wydarzyć.

Frakcje rzadko ścierają się otwarcie, ale zdarzają się momenty tarcia. W jadalni wybucha bójka o skradziony kawałek chleba. Jeńca wojennego oskarżono o współpracę z Amerykanami i odrzucono ze strony towarzyszy z koszar. Klouse unika tych konfliktów. Nauczył się, że przetrwanie oznacza niewidzialność i stosuje tę lekcję tutaj, tak jak we Francji.

Ale Klaus nie może pozostać niewidzialny na zawsze. W kwietniu 1945 roku do obozu dociera wiadomość o kapitulacji Niemiec. Wojna w Europie dobiegła końca. Jeńcy wojenni gromadzą się na głównym dziedzińcu, aby wysłuchać ogłoszenia, a reakcje są mieszane. Niektórzy mężczyźni płaczą, inni wiwatują. Nieliczni stoją w milczeniu, przetwarzając fakt, że wszystko, o co walczyli, legło w gruzach.

Klaus czuje ulgę. Nie dlatego, że Niemcy przegrały, ale dlatego, że zabijanie ustało. Nie będzie musiał wracać na front. Nie będzie musiał patrzeć, jak giną kolejni ludzie. Nie będzie musiał znosić kolejnego transportu, kolejnego obozu internowania, kolejnego bicia. Dla Klouse koniec wojny oznacza koniec strachu.

Ale rodzi to również nowe pytanie. Co będzie dalej? Nadal jesteśmy w obozie w Missouri, a wojna może się skończyła, ale liczby opowiadają historię, której większość ludzi nie zrozumie przez dziesięciolecia. Podczas II wojny światowej w Stanach Zjednoczonych przetrzymywano ponad 378 000 niemieckich jeńców wojennych. Byli oni przetrzymywani w ponad 500 obozach rozsianych po 46 stanach.

Obozy obejmowały zarówno niewielkie komanda robocze liczące mniej niż 50 osób, jak i ogromne kompleksy, w których przetrzymywano ponad 10 000 jeńców wojennych. Wskaźnik śmiertelności wśród niemieckich jeńców wojennych przetrzymywanych przez Amerykanów wynosił mniej niż 1% i był jednym z najniższych w historii wojny. Dla porównania, śmiertelność wśród niemieckich jeńców wojennych przetrzymywanych przez Sowietów sięgała nawet 35%.

Różnica nie dotyczyła tylko ideologii. Chodziło o logistykę, zasoby i decyzję armii Stanów Zjednoczonych o traktowaniu jeńców wojennych zgodnie z Konwencją Genewską. Jednak liczby nie oddają pełnego obrazu. Nie uwzględniają mężczyzn takich jak Klouse, którzy przybyli do amerykańskich obozów złamani tym, co się wydarzyło, zanim przepłynęli Atlantyk.

Nie mierzą traumy psychicznej, głodu w transporcie, bicia w przepełnionych ośrodkach detencyjnych w Europie. Liczby mówią, że Klouse przeżył. Nie mówią, ile kosztowało go przeżycie. I nie wyjaśniają dlaczego. Nawet po tym, jak jego płuco się zagoiło, a waga wróciła do normy, Klaus wciąż budził się w środku nocy, spocony i łapiąc powietrze, przekonany, że znów jest w tym pociągu, z powrotem w tym francuskim obozie, z powrotem w tej chwili, gdy pękło mu żebro, a płuco zostało przebite i zdał sobie sprawę, że nikt

Przybył, by mu pomóc. Kapitan Sullivan sporządza raport końcowy w sprawie Klausa w maju 1945 roku, podsumowując interwencje medyczne, harmonogram rekonwalescencji i prognozy długoterminowe. Stwierdza, że ​​Klouse jest stabilny fizycznie, ale psychicznie kruchy i zaleca dalszą obserwację po repatriacji.

Raport trafia do dokumentacji medycznej obozu, a Sullivan zajmuje się kolejnym przypadkiem. Będzie leczył setki kolejnych jeńców wojennych, zanim obóz zostanie zamknięty w 1946 roku. Ale nigdy nie zapomni Klouse, ponieważ Klouse reprezentuje coś, czego liczby nie potrafią oddać. Koszt przetrwania, ciężar traumy i cichą odporność chłopca, który nie chciał umrzeć, nawet gdy jego ciało zostało porzucone.

Mamy lato 1946 roku, ponad rok po zakończeniu wojny. Proces repatriacji niemieckich jeńców wojennych do Europy już się rozpoczął, ale jest powolny, skomplikowany i chaotyczny. Niemcy są podzielone na strefy okupacyjne kontrolowane przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Francję i Związek Radziecki.

Jeńcy wojenni muszą zostać poddani kontroli pod kątem zbrodni wojennych, podzieleni na kategorie według przynależności politycznej i przydzieleni do stref repatriacyjnych na podstawie miejsca, w którym zostali schwytani i gdzie mieszkali przed wojną. Klouse przechodzi proces kontroli w czerwcu 1946 roku. Zostaje oczyszczony z zarzutów zbrodni wojennych, sklasyfikowany jako osoba niebiorąca udziału w walkach niskiego ryzyka i przydzielony do strefy amerykańskiej w południowych Niemczech.

Zostanie repatriowany statkiem, którym przybył. Klouse wsiada na pokład statku transportowego w porcie nowojorskim w ciepły lipcowy poranek. Statek jest zatłoczony, przewozi ponad 2000 niemieckich jeńców wojennych z powrotem przez Atlantyk. Warunki są lepsze niż w transporcie, którym przywieziono go do Ameryki. Na pokładzie są koje, regularne posiłki i personel medyczny.

Ale Klouse wciąż czuje narastający strach w piersi, gdy statek odpływa od nabrzeża. Nie boi się utonięcia. Nie boi się choroby morskiej. Boi się tego, co zastanie po powrocie do domu. Jego rodzina mieszkała w Hamburgu, mieście wielokrotnie bombardowanym podczas wojny. Nie miał od nich wieści od ponad dwóch lat.

Nie wie, czy jego matka żyje. Nie wie, czy jego młodsza siostra przeżyła bombardowania. Nie wie, czy jego dom nadal istnieje. Statek przypływa do Bremerhav w Niemczech trzy tygodnie później. Klouse i pozostali jeńcy wojenni przechodzą przez obóz repatriacyjny, otrzymują tymczasowe dokumenty tożsamości i zostają zwolnieni.

Klaus jedzie pociągiem do Hamburga, podróżując przez krajobraz, który ledwie przypomina kraj, który opuścił. Miasta leżą w ruinie. Drogi są podziurawione kraterami. Uchodźcy są wszędzie. Przesiedlone rodziny szukają zaginionych krewnych, jedzenia i schronienia. Klaus przechadza się ulicami Hamburga, mijając zbombardowane budynki, prowizoryczne schronienia, dzieci żebrzące o jedzenie.

Odnajduje swoją dawną dzielnicę, ale jego domu już nie ma. Nie jest zniszczony, zniknął. Cały blok został zrównany z ziemią przez bombardowanie. Klouse stoi w gruzach, wpatrując się w pustą przestrzeń, gdzie kiedyś był jego dom rodzinny, i po raz pierwszy od chwili aresztowania płacze. W końcu odnajduje matkę i siostrę w obozie dla przesiedleńców na obrzeżach Hamburga.

Przeżyli bombardowania, ewakuując się na wieś, i wrócili do Hamburga po zakończeniu wojny. Myśleli, że Klouse nie żyje. Ostatni list, jaki od niego otrzymali, pochodził z 1943 roku, sprzed jego schwytania. Nie mieli pojęcia, że ​​został wzięty do niewoli. Nie mieli pojęcia, że ​​został wysłany do Ameryki. Nie mieli pojęcia, że ​​przeżył.

Klaus opowiada im historię, ale pomija większość szczegółów. Nie mówi im o przebitym płucu. Nie mówi im o głodzie, biciu, transporcie. Mówi im, że został schwytany, przetrzymywany w obozie i dobrze traktowany. To wszystko, co muszą wiedzieć, ponieważ Klouse zrozumiał, że niektóre historie są zbyt ciężkie, by się nimi dzielić.

Niektóre historie są stworzone do tego, by nieść je w samotności. A teraz jesteśmy w powojennych Niemczech, a Klouse próbuje odbudować życie w kraju, który nie istnieje już w formie, jaką pamiętał. Gospodarka jest zniszczona. Żywność jest reglamentowana. Pracy jest niewiele. Klouse znajduje pracę jako robotnik, usuwając gruz ze zbombardowanych budynków i pomagając w odbudowie infrastruktury.

Praca jest ciężka, ale uczciwa i daje mu poczucie celu. Mieszka z matką i siostrą w małym mieszkaniu przydzielonym mu przez brytyjskie władze okupacyjne. Nie mówi o wojnie. Nie mówi o obozie. Nie mówi o kapitanie Sullivanie, przebitym płucu ani o nocach spędzonych na szpitalnym łóżku w przekonaniu, że umrze.

Po prostu pracuje, je, śpi i próbuje zapomnieć. Ale trauma o nim nie zapomina. Klouse miewa koszmary, retrospekcje i ataki paniki, które sprawiają, że w środku nocy łapie powietrze. Unika tłumów, głośnych dźwięków i zamkniętych przestrzeni. Nie może jeździć pociągiem bez uczucia narastającego w piersi strachu.

Nie może iść do lekarza, nie pamiętając igły, drenu i bólu. Zdiagnozowano u niego to, co lekarze wówczas nazywali nerwicą pourazową, schorzenie, które dziś nazywamy zespołem stresu pourazowego. Nie ma na nie skutecznego leczenia. W 1946 roku Klausowi zalecono odpoczynek, unikanie stresu i danie sobie czasu.

Robi wszystkie trzy rzeczy, ale objawy nie ustępują. Stają się częścią jego życia, ciągłym hałasem w tle, z którym uczy się żyć. Klouse nigdy nie wraca do pełni zdrowia. Jego płuca się goją, ale blizna zmniejsza jego wydolność oddechową o 15%. Nie może biegać bez zadyszki. Nie może podnosić ciężkich przedmiotów bez bólu w klatce piersiowej.

Rząd niemiecki uznał go za częściowo inwalidę, co uprawnia go do niewielkiej renty inwalidzkiej. Nie wystarcza ona na przeżycie, ale pomaga. Klouse kontynuuje pracę przez kolejne 40 lat, odbudowując Hamburg, zakładając rodzinę i prowadząc spokojne życie, które większość ludzi uznałaby za zwyczajne.

Ale Klouse zna prawdę. Przeżył, kiedy powinien był umrzeć. Przeżył, kiedy tysiące innych nie przeżyło. A każdy jego oddech przypomina mu o lekarzu, który nie pozwolił mu zniknąć. O igle, która usunęła płyn z jego klatki piersiowej i o chwili, w której przetrwanie przestało być nadzieją, a stało się rzeczywistością.

Klouse zmarł w 1992 roku w wieku 66 lat. Jego nekrolog w hamburskiej gazecie składa się z trzech zdań. Nie wspomina o wojnie. Nie wspomina o obozie. Nie wspomina o przebitym płucu. Mówi, że był robotnikiem, mężem, ojcem i ocalałym.

Uwaga: Część treści została stworzona przy wsparciu AI (AI & ChatGPT) i następnie została twórczo opracowana przez autora, aby lepiej odpowiadała kontekstowi oraz ilustracjom historycznym. Życzę Ci fascynującej podróży odkrywczej!

LEAVE A RESPONSE

Your email address will not be published. Required fields are marked *